niedziela, 5 lipca 2015

150 wejść!

Hej kochani ♥♥♥ Dziękuję za 150 wejść ♥ Ale miałam dzisiaj zaciesz, jak pierwszy komentarz dostałam *-* xD Proszę o więcej komentarzy, to mnie na prawdę motywuje! Ale chciałabym usłyszeć waszą dokładną opinie. Proszę, bierzcie udział w ankiecie! : *
BESOSSS : *
Enjoy
Zuzu

Rozdział 6 - "O czym myślisz, że się tak rumienisz? "

Jorge
                                                                           

 Miesiąc później
  Było mi jej żal.. Taka cudowna dziewczyna nie zasłużyła na takie nieszczęście. Będzie u mnie mieszkać. Zaopiekuję się nią. Tini zasługuje na szczęśliwe życie, a ja jej w tym pomogę.
  Dojechaliśmy do mojego domu. Rzeczy Tini są już zabrane. Jutro zakończenie roku. Koniec Studio. Każdy pójdzie własną drogą. W Studio uczyliśmy się przez 3 lata.. Teraz, kiedy jesteśmy pełnoletni, trzeba się z tym pożegnać. Będzie nam trudno, ale jakoś przez to przebrniemy.
  - Jak się czujesz? - spytałem Tinity 
- A jak mam się czuć? - odpowiedziała ze smutkiem
- Tak mi przykro - przytuliłem ją
- Niestety, ale współczucie nie naprawi ran w sercu - rozpłakała się
- Wszystko się ułoży, zobaczysz, zasługujesz na szczęście - powiedziałem
- Kocham Cię - dodałem w myślach, ale szybko się zbeształem.
Przytuliłem ją do siebie mocno. Teraz jest w moich rękach i muszę o nią zadbać 
                                    

Martina
                                                                                         
  Byłam rozkojarzona. Zakończenie roku. Ubrałam niebieską sukienkę z kołnierzem. Włosy związałam w luźnego kucyka. Zrobiłam delikatny makijaż i założyłam białe kolczyki.
Zjedliśmy z Jorge śniadanie.
- Jedziemy? - spytał
- Okej.. - odpowiedziałam po czym Blanco zaprowadził mnie do garażu piętro niżej. Było tam jakieś 10 samochodów.
- Wow.. - rozglądałam się po garażu
- Pojedziemy moim ulubionym. - rzucił, kliknął na kluczykach zielony guzik, po czym otworzył się srebny samochód. Był przepiękny. Ruszyliśmy w drogę
  Zakończenie szybko się skończyło zaśpiewaliśmy kilka piosenek i rozkoszowaliśmy się pysznymi ciastami, upieczonymi przez naszych rodziców. Tak. Wszystkich oprócz moich. Kiedy dotarliśmy do domu, poszłam wziąć gorący prysznic. O tak... Gorący prysznic na zakończenie tego ciężkiego dnia.
  22:21 .. Późna godzina. Nie mam pojęcia gdzie jest Jorge. Postanowiłam zwiedzić dom. 
  Na samym dole, tak jak wspominałam, jest garaż z dziesiątkami samochodów. Piętro wyżej jest salon i kuchnia. Duży salon i duża kuchnia. Wybrałam windę. W windzie kliknęłam guzik " 2 ". Po minucie słuchanie piosenki w windzie, na moje ucho Taylor Swift " Blank Space ", wina wysadziła mnie na pierwszym piętrze. Były tu cztery sypialnie. Jedna z nich, jest to ta, w której zostałam zakwaterowana. Następne dwie są zamknięte na klucz. I ostatnia. Ogromna sypialnia Jorge'a . Zajrzałam do środka. 
  Sypialnia jest urządzona w stylu nowoczesnym. Jest tam ogromne okno, z zasłonami, koloru dominującego w tym pomieszczeniu - żółty. Przy oknie było wielkie łóżko - dwuosobowe. Po każdej stronie szafka nocna. Z prawej strony łóżka znajduje się duża czarna szafa z ubraniami Blanco, a z lewej również szafka. Pokój ma ściany koloru czarnego. Na czarnym, puchatym dywanie jest czarny stół, na którym stoi laptop Jorge'a. W pokoju są również drzwi do prywatnej łazienki Blanco.
                                             
  Weszłam do mojego pokoju. Na moim łóżku siedział sam Jorge Blanco. Kiedy go zobaczyłam, serce zaczęło mi szybciej bić. 
- Co ty tutaj robisz? - spytałam
- Szukałem Cię - odpowiedział
- Zwiedzałam dom. Nie jesteś chyba zły? - spojrzałam na niego
- Nie mam powodu. Czuj się tu jak u siebie. - uśmiechnął się, a ja jak zwykle zarumieniłam się, niczym burak.
- O czym myślisz, że się tak rumienisz? - uśmiechnął się szelmowsko, a ja zarumieniłam się jeszcze bardziej.
- O tym jaki jesteś piękny. - powiedziałam. Chwila, chwila. CO JA MÓWIĘ?! Co on sobie teraz pomyślał.. No nie..
- Ty jesteś tak samo piękna jak ja. - powiedział
Zapadłą cisza. Może to dlatego, że żaden z nas nie wiedział co powiedzieć w tak romantycznej chwili. Żaden z nas również nie chciał jej zepsuć jednym głupim zdaniem. Jorge widząc to podszedł do mnie. Położył swoją rękę na moim policzku. W miejscu, w którym mnie dotknął poczułam przyjemne drganie. Położyłam moje ręce na jego ramieniu. Jego serce biło w rytmie mojego. Był coraz bliżej mnie. Po kilku minutach, które były dla mnie jak wieczność, złożył na moich ustach delikatny pocałunek. Stało się. Pocałowaliśmy się. Teraz, czułam, że możemy wszystko. Ale... Jeśli on zrobił to tylko ze współczucia?



***
Hola! Nie spodziewaliście się tak szybko rozdziału?! HMMM?! xDD Ale jest! Do tego jeszcze nowy wygląd bloga. Dodałam ankietę. Proszę was o głosowaniu w niej! Jest też nowa zakładka "Zapytaj Bohatera", jak sama nazwa mówi, możecie tam pytać dowolnego bohatera opowiadania. Tam jest wszystko wytłumaczone! Mam nadzieję, że podoba wam się opowiadanko : * ! 
Enjoy
Zuzu : *

Zapytaj Bohatera

Cześć! Pod tym postem, w komentarzach, możecie pytać dowolnego bohatera, który pojawił się w opowiadaniu ;)) Pytajcie!
BESOS :*


sobota, 4 lipca 2015

Rozdział 5 - "Pożałujesz tego, Stoessel."

                                                                 Rozdział dedykuję
                                                 osobą, które czytają te opowiadanie.
                                                                                 
    
                                                                        Jorge

   -Jorge?!- usłyszałem moje imię i ujrzałem Stephie
Nie wierzę. Co ona tu robi?! Wszystko psuje. Myślałem, że sobie już wszystko wyjaśniliśmy, a tu proszę. Martina jest dla mnie ważna i nie chcę tego zaprzepaścić przez kaprysy Steph...
- Czego ty tu chcesz? - spytałem
- Ledwo co się rozstaliśmy, a ty już podrywasz tą... nie dokończę! - krzyknęła Stephie, a w oczach Tini pojawiły się łzy..
- Nie pozwalam Ci tak na nią mówić! - zezłościłem się
- Głupia, szara myszka, okazała się niezłą flirciarą! - krzyczała ze złości. Tego już za wiele! Nagle, Martina, podbiegła do mnie i bardzo mocno się przytuliła. Odwzajemniłem. 

Stephie patrzyła na nas ze złością w oczach. 
 - Pożałujesz tego, Stoessel..- odburknęła tylko cicho i odeszła
- Martina.... Nie bój się je. Pamiętaj. Będę przy Tobie.. - mówiłem
  Odprowadziłem ją do domu. Na końcu lekko pocałowałem w policzek. Gdy spojrzałem jej w oczy, poczułem coś, czego nigdy w moim życiu nie czułem tak mocno. Miłość. Prawdziwą miłość.
                                                             * Dzień później*

                                                                    Martina

                                                                                  
  Obudziłam się radosna. Dlaczego? Przecież wczoraj, Stephie, nastraszyła mnie, że pożałuję, ale... Kiedy jestem z Jorge.. Czuję się.. inaczej.. Wczoraj, gdy się do niego przytuliłam, poczułam COŚ, CZEGO NIGDY W MOIM ŻYCIU NIE CZUŁAM TAK MOCNO. Miłość.... Kiedy widzę jego oczy, błękitne, niczym ocean, pełen zagadek, czuję, że możemy wszystko, ale tylko kiedy jesteśmy razem. 
  8;00.. Powinnam wychodzić.. Nie chcę się znowu spóźnić. Wyszłam z domu.. Przez całą drogę, miałam dziwne uczucie, jakby ktoś mnie obserwował.. Dziwne.. Zaczyna  mnie to przerażać. Zamyślona wpadłam na chłopaka. Spadły mi wszystkie zeszyty. Pięknie. Znowu zrobiłam z siebie idiotkę. Kucnęłam, aby pozbierać zeszyty, ku mojemu zaskoczeniu, osoba przede mną, również miałą takie zamiary. Kiedy pomagał mi zbierać zeszyty nasze ręce się skrzyżowały. Podniosłam głowę ku górze i ujrzałam Jorge. Czułam jak krew napływa mi do policzków.. Moje serce biło jak szalone, mówiąc bezustannie "Jorge! Jorge! Jorge!" .. Mogłabym patrzyć mu w oczy w tej pozycji przez wieki, ale czas niestety nas gonił.
- Dziękuję.. - powiedziałam
- Za co? - spytał Blanco
- Za.. za wszystko.. - odpowiedziałam
- Nie musisz. Pamiętaj, zawsze możesz na mnie liczyć.- mówił
- Ty.. ty na mnie też.. - uśmiechnęłam się.. 
- Kocham Cię.. - powiedziałam w myślach, po czym szybko się zbeształam ..MARTINA, daj spokój, taki chłopak jak Jorge, nigdy Cię nie pokocha..
- Idziemy razem do Studia?? - spytał
- Pewnie.. - powiedziałam, po czym ruszyliśmy w stronę szkoły.
                                                                           Jorge                                                                              
                                                                                       
  - Blanco, Stoessel, spóźnieni... - mówił dyrektor
- Przepraszamy najmocniej...- mówiłem
- Mogę znać dowód? - spytał Pablo
- Bo.. Bo my... Zapomniałem z domu kartki z naszą piosenką.. - skłamałem
- Ahaa, czyli wasza piosenka jest już gotowa? - dopytywał
- Nie do końca.. - powiedziała Tinita
- No dobrze.. Idźcie do klasy.. - po tych słowach, Pablo, wypuścił nas z pokoju nauczycielskiego
  Po lekcjach zdecydowałem się zabrać moją dziewczynę Martinę na spacer..
- Tini, zechcesz ze mną iść na spacer? - spytałem
- Pewnie, chodźmy- uśmiechnęła się
  Po długiej drodze, doszliśmy do znalezionego przeze mnie, pięknego miejsca.
- Jak tu cudnie.. - rozglądała się Martina
Zielona trawa, piękne drzewo, pod drzewem ławka z widokiem na piękne jezioro i zachód słońca. Uczta dla duszy.
- Usiądziemy? - spytałem
- Jasne.. - odpowiedziała
                                                                     Martina
                                                                              
  Było cudownie.. Patrzyłam mu w oczy. Trzymał mnie za rękę. Oczywiście w moim przypadku nie mogło się obejść bez rumieńców. Serce biło jak szalone. Mój oddech był płytki i nie równy. Czułam jak jego serce biło w rytmie mojego. Nagle zaczął się do mnie przybliżać. Myślałam, że zaraz moje serce tego nie wytrzyma. Był coraz bliżej. Nasze usta dzieliły już tylko milimetry.. Powoli zaczęłam zamykać oczy, on zresztą też. Brakowało już tylko jednego.
                                                         

-Drrrrrrr!!!! - zadzwonił mój telefon. No nie. Jeden telefon zepsuł moją szansę, na szczęście, na miłość... Chciałam tego.. Chciałam go pocałować.. Mam nadzieję, że to ważny telefon..
- Dzień Dobry! Panna Stoessel? - usłyszałam niski głos mężczyzny
- Przy telefonie.. - mówiłam niepewnie
- Mamy dla Pani przykrą wiadomość.. - mówił ze smutkiem w głosie mężczyzna
- Słucham? - mówiłam przestraszona
- Pan Stoessel i Pani Stoessel, zmarli w katastrofie samolotowej. - powiedział mężczyzna
Nie wytrzymałam. Puściłam telefon i rozpłakałam się. Nie mogłam powstrzymać płaczu. Myślałam, że zaraz rozpadnę się na milion kawałeczków. Jorge, widząc to mocno mnie przytulił. 
- T..to..n.. nie możliwe - mówiłam z płaczem
- Spokojnie, wszystko się ułoży - patrzył na mnie ze współczuciem
- Nie mam już nikogo - rozpłakałam się jeszcze bardziej
- Nie mów tak. Masz mnie. - przytulił mnie
- Od dzisiaj będziesz mieszkała u mnie. Mam duży dom i pokój dla Ciebie. Nie przyjmuję odmówienia.. - powiedział
- Ja.. Ja.. Dziękuję Ci, Och, Jorge - przytuliłam się do niego. 
Czułam pustkę i przerażenie. Jak moje życie będzie wyglądało dalej? Bez mamy, bez taty? Byli moją jedyną rodziną. Całe szczęście, że mam Jorge, bo bez niego na pewno bym sobie nie poradziła. Kocham go. Bardzo.
                                                                           ***
Tadaam! Jest rozdział! Trochę smutny. Ale mogę wam zdradzić, że niedługo Jorge i Tini będą razem. Reszty nie mówię. Zdecydowałam się pisać to dalej. Pisanie sprawia mi radość i będę to pisać, nawet jeśli sama dla siebie. Następny rozdział niedługo!
ENJOY
ZUZU