niedziela, 5 lipca 2015

150 wejść!

Hej kochani ♥♥♥ Dziękuję za 150 wejść ♥ Ale miałam dzisiaj zaciesz, jak pierwszy komentarz dostałam *-* xD Proszę o więcej komentarzy, to mnie na prawdę motywuje! Ale chciałabym usłyszeć waszą dokładną opinie. Proszę, bierzcie udział w ankiecie! : *
BESOSSS : *
Enjoy
Zuzu

Rozdział 6 - "O czym myślisz, że się tak rumienisz? "

Jorge
                                                                           

 Miesiąc później
  Było mi jej żal.. Taka cudowna dziewczyna nie zasłużyła na takie nieszczęście. Będzie u mnie mieszkać. Zaopiekuję się nią. Tini zasługuje na szczęśliwe życie, a ja jej w tym pomogę.
  Dojechaliśmy do mojego domu. Rzeczy Tini są już zabrane. Jutro zakończenie roku. Koniec Studio. Każdy pójdzie własną drogą. W Studio uczyliśmy się przez 3 lata.. Teraz, kiedy jesteśmy pełnoletni, trzeba się z tym pożegnać. Będzie nam trudno, ale jakoś przez to przebrniemy.
  - Jak się czujesz? - spytałem Tinity 
- A jak mam się czuć? - odpowiedziała ze smutkiem
- Tak mi przykro - przytuliłem ją
- Niestety, ale współczucie nie naprawi ran w sercu - rozpłakała się
- Wszystko się ułoży, zobaczysz, zasługujesz na szczęście - powiedziałem
- Kocham Cię - dodałem w myślach, ale szybko się zbeształem.
Przytuliłem ją do siebie mocno. Teraz jest w moich rękach i muszę o nią zadbać 
                                    

Martina
                                                                                         
  Byłam rozkojarzona. Zakończenie roku. Ubrałam niebieską sukienkę z kołnierzem. Włosy związałam w luźnego kucyka. Zrobiłam delikatny makijaż i założyłam białe kolczyki.
Zjedliśmy z Jorge śniadanie.
- Jedziemy? - spytał
- Okej.. - odpowiedziałam po czym Blanco zaprowadził mnie do garażu piętro niżej. Było tam jakieś 10 samochodów.
- Wow.. - rozglądałam się po garażu
- Pojedziemy moim ulubionym. - rzucił, kliknął na kluczykach zielony guzik, po czym otworzył się srebny samochód. Był przepiękny. Ruszyliśmy w drogę
  Zakończenie szybko się skończyło zaśpiewaliśmy kilka piosenek i rozkoszowaliśmy się pysznymi ciastami, upieczonymi przez naszych rodziców. Tak. Wszystkich oprócz moich. Kiedy dotarliśmy do domu, poszłam wziąć gorący prysznic. O tak... Gorący prysznic na zakończenie tego ciężkiego dnia.
  22:21 .. Późna godzina. Nie mam pojęcia gdzie jest Jorge. Postanowiłam zwiedzić dom. 
  Na samym dole, tak jak wspominałam, jest garaż z dziesiątkami samochodów. Piętro wyżej jest salon i kuchnia. Duży salon i duża kuchnia. Wybrałam windę. W windzie kliknęłam guzik " 2 ". Po minucie słuchanie piosenki w windzie, na moje ucho Taylor Swift " Blank Space ", wina wysadziła mnie na pierwszym piętrze. Były tu cztery sypialnie. Jedna z nich, jest to ta, w której zostałam zakwaterowana. Następne dwie są zamknięte na klucz. I ostatnia. Ogromna sypialnia Jorge'a . Zajrzałam do środka. 
  Sypialnia jest urządzona w stylu nowoczesnym. Jest tam ogromne okno, z zasłonami, koloru dominującego w tym pomieszczeniu - żółty. Przy oknie było wielkie łóżko - dwuosobowe. Po każdej stronie szafka nocna. Z prawej strony łóżka znajduje się duża czarna szafa z ubraniami Blanco, a z lewej również szafka. Pokój ma ściany koloru czarnego. Na czarnym, puchatym dywanie jest czarny stół, na którym stoi laptop Jorge'a. W pokoju są również drzwi do prywatnej łazienki Blanco.
                                             
  Weszłam do mojego pokoju. Na moim łóżku siedział sam Jorge Blanco. Kiedy go zobaczyłam, serce zaczęło mi szybciej bić. 
- Co ty tutaj robisz? - spytałam
- Szukałem Cię - odpowiedział
- Zwiedzałam dom. Nie jesteś chyba zły? - spojrzałam na niego
- Nie mam powodu. Czuj się tu jak u siebie. - uśmiechnął się, a ja jak zwykle zarumieniłam się, niczym burak.
- O czym myślisz, że się tak rumienisz? - uśmiechnął się szelmowsko, a ja zarumieniłam się jeszcze bardziej.
- O tym jaki jesteś piękny. - powiedziałam. Chwila, chwila. CO JA MÓWIĘ?! Co on sobie teraz pomyślał.. No nie..
- Ty jesteś tak samo piękna jak ja. - powiedział
Zapadłą cisza. Może to dlatego, że żaden z nas nie wiedział co powiedzieć w tak romantycznej chwili. Żaden z nas również nie chciał jej zepsuć jednym głupim zdaniem. Jorge widząc to podszedł do mnie. Położył swoją rękę na moim policzku. W miejscu, w którym mnie dotknął poczułam przyjemne drganie. Położyłam moje ręce na jego ramieniu. Jego serce biło w rytmie mojego. Był coraz bliżej mnie. Po kilku minutach, które były dla mnie jak wieczność, złożył na moich ustach delikatny pocałunek. Stało się. Pocałowaliśmy się. Teraz, czułam, że możemy wszystko. Ale... Jeśli on zrobił to tylko ze współczucia?



***
Hola! Nie spodziewaliście się tak szybko rozdziału?! HMMM?! xDD Ale jest! Do tego jeszcze nowy wygląd bloga. Dodałam ankietę. Proszę was o głosowaniu w niej! Jest też nowa zakładka "Zapytaj Bohatera", jak sama nazwa mówi, możecie tam pytać dowolnego bohatera opowiadania. Tam jest wszystko wytłumaczone! Mam nadzieję, że podoba wam się opowiadanko : * ! 
Enjoy
Zuzu : *

Zapytaj Bohatera

Cześć! Pod tym postem, w komentarzach, możecie pytać dowolnego bohatera, który pojawił się w opowiadaniu ;)) Pytajcie!
BESOS :*


sobota, 4 lipca 2015

Rozdział 5 - "Pożałujesz tego, Stoessel."

                                                                 Rozdział dedykuję
                                                 osobą, które czytają te opowiadanie.
                                                                                 
    
                                                                        Jorge

   -Jorge?!- usłyszałem moje imię i ujrzałem Stephie
Nie wierzę. Co ona tu robi?! Wszystko psuje. Myślałem, że sobie już wszystko wyjaśniliśmy, a tu proszę. Martina jest dla mnie ważna i nie chcę tego zaprzepaścić przez kaprysy Steph...
- Czego ty tu chcesz? - spytałem
- Ledwo co się rozstaliśmy, a ty już podrywasz tą... nie dokończę! - krzyknęła Stephie, a w oczach Tini pojawiły się łzy..
- Nie pozwalam Ci tak na nią mówić! - zezłościłem się
- Głupia, szara myszka, okazała się niezłą flirciarą! - krzyczała ze złości. Tego już za wiele! Nagle, Martina, podbiegła do mnie i bardzo mocno się przytuliła. Odwzajemniłem. 

Stephie patrzyła na nas ze złością w oczach. 
 - Pożałujesz tego, Stoessel..- odburknęła tylko cicho i odeszła
- Martina.... Nie bój się je. Pamiętaj. Będę przy Tobie.. - mówiłem
  Odprowadziłem ją do domu. Na końcu lekko pocałowałem w policzek. Gdy spojrzałem jej w oczy, poczułem coś, czego nigdy w moim życiu nie czułem tak mocno. Miłość. Prawdziwą miłość.
                                                             * Dzień później*

                                                                    Martina

                                                                                  
  Obudziłam się radosna. Dlaczego? Przecież wczoraj, Stephie, nastraszyła mnie, że pożałuję, ale... Kiedy jestem z Jorge.. Czuję się.. inaczej.. Wczoraj, gdy się do niego przytuliłam, poczułam COŚ, CZEGO NIGDY W MOIM ŻYCIU NIE CZUŁAM TAK MOCNO. Miłość.... Kiedy widzę jego oczy, błękitne, niczym ocean, pełen zagadek, czuję, że możemy wszystko, ale tylko kiedy jesteśmy razem. 
  8;00.. Powinnam wychodzić.. Nie chcę się znowu spóźnić. Wyszłam z domu.. Przez całą drogę, miałam dziwne uczucie, jakby ktoś mnie obserwował.. Dziwne.. Zaczyna  mnie to przerażać. Zamyślona wpadłam na chłopaka. Spadły mi wszystkie zeszyty. Pięknie. Znowu zrobiłam z siebie idiotkę. Kucnęłam, aby pozbierać zeszyty, ku mojemu zaskoczeniu, osoba przede mną, również miałą takie zamiary. Kiedy pomagał mi zbierać zeszyty nasze ręce się skrzyżowały. Podniosłam głowę ku górze i ujrzałam Jorge. Czułam jak krew napływa mi do policzków.. Moje serce biło jak szalone, mówiąc bezustannie "Jorge! Jorge! Jorge!" .. Mogłabym patrzyć mu w oczy w tej pozycji przez wieki, ale czas niestety nas gonił.
- Dziękuję.. - powiedziałam
- Za co? - spytał Blanco
- Za.. za wszystko.. - odpowiedziałam
- Nie musisz. Pamiętaj, zawsze możesz na mnie liczyć.- mówił
- Ty.. ty na mnie też.. - uśmiechnęłam się.. 
- Kocham Cię.. - powiedziałam w myślach, po czym szybko się zbeształam ..MARTINA, daj spokój, taki chłopak jak Jorge, nigdy Cię nie pokocha..
- Idziemy razem do Studia?? - spytał
- Pewnie.. - powiedziałam, po czym ruszyliśmy w stronę szkoły.
                                                                           Jorge                                                                              
                                                                                       
  - Blanco, Stoessel, spóźnieni... - mówił dyrektor
- Przepraszamy najmocniej...- mówiłem
- Mogę znać dowód? - spytał Pablo
- Bo.. Bo my... Zapomniałem z domu kartki z naszą piosenką.. - skłamałem
- Ahaa, czyli wasza piosenka jest już gotowa? - dopytywał
- Nie do końca.. - powiedziała Tinita
- No dobrze.. Idźcie do klasy.. - po tych słowach, Pablo, wypuścił nas z pokoju nauczycielskiego
  Po lekcjach zdecydowałem się zabrać moją dziewczynę Martinę na spacer..
- Tini, zechcesz ze mną iść na spacer? - spytałem
- Pewnie, chodźmy- uśmiechnęła się
  Po długiej drodze, doszliśmy do znalezionego przeze mnie, pięknego miejsca.
- Jak tu cudnie.. - rozglądała się Martina
Zielona trawa, piękne drzewo, pod drzewem ławka z widokiem na piękne jezioro i zachód słońca. Uczta dla duszy.
- Usiądziemy? - spytałem
- Jasne.. - odpowiedziała
                                                                     Martina
                                                                              
  Było cudownie.. Patrzyłam mu w oczy. Trzymał mnie za rękę. Oczywiście w moim przypadku nie mogło się obejść bez rumieńców. Serce biło jak szalone. Mój oddech był płytki i nie równy. Czułam jak jego serce biło w rytmie mojego. Nagle zaczął się do mnie przybliżać. Myślałam, że zaraz moje serce tego nie wytrzyma. Był coraz bliżej. Nasze usta dzieliły już tylko milimetry.. Powoli zaczęłam zamykać oczy, on zresztą też. Brakowało już tylko jednego.
                                                         

-Drrrrrrr!!!! - zadzwonił mój telefon. No nie. Jeden telefon zepsuł moją szansę, na szczęście, na miłość... Chciałam tego.. Chciałam go pocałować.. Mam nadzieję, że to ważny telefon..
- Dzień Dobry! Panna Stoessel? - usłyszałam niski głos mężczyzny
- Przy telefonie.. - mówiłam niepewnie
- Mamy dla Pani przykrą wiadomość.. - mówił ze smutkiem w głosie mężczyzna
- Słucham? - mówiłam przestraszona
- Pan Stoessel i Pani Stoessel, zmarli w katastrofie samolotowej. - powiedział mężczyzna
Nie wytrzymałam. Puściłam telefon i rozpłakałam się. Nie mogłam powstrzymać płaczu. Myślałam, że zaraz rozpadnę się na milion kawałeczków. Jorge, widząc to mocno mnie przytulił. 
- T..to..n.. nie możliwe - mówiłam z płaczem
- Spokojnie, wszystko się ułoży - patrzył na mnie ze współczuciem
- Nie mam już nikogo - rozpłakałam się jeszcze bardziej
- Nie mów tak. Masz mnie. - przytulił mnie
- Od dzisiaj będziesz mieszkała u mnie. Mam duży dom i pokój dla Ciebie. Nie przyjmuję odmówienia.. - powiedział
- Ja.. Ja.. Dziękuję Ci, Och, Jorge - przytuliłam się do niego. 
Czułam pustkę i przerażenie. Jak moje życie będzie wyglądało dalej? Bez mamy, bez taty? Byli moją jedyną rodziną. Całe szczęście, że mam Jorge, bo bez niego na pewno bym sobie nie poradziła. Kocham go. Bardzo.
                                                                           ***
Tadaam! Jest rozdział! Trochę smutny. Ale mogę wam zdradzić, że niedługo Jorge i Tini będą razem. Reszty nie mówię. Zdecydowałam się pisać to dalej. Pisanie sprawia mi radość i będę to pisać, nawet jeśli sama dla siebie. Następny rozdział niedługo!
ENJOY
ZUZU






wtorek, 23 czerwca 2015

Rozdział 4 - "Słyszycie tę melodię?"

                                                                          Martina

                                                                                      

  Gdy wróciłam do domu nie mogłam zapomnieć o tym co zrobił Jorge.... W głowie mam tysiąc pytań... Czemu? Po co? Dlaczego? Z jakiego powodu? Mnóstwo pytań, zero odpowiedzi.. Mam mętlik w głowie. Cały czas pośród tych wszystkich pytań interesuje mnie tylko jedno.... Co on tak na prawdę o mnie myśli... STOP! Martina! On jest tym z "Wyższych sfer", nigdy nawet na Ciebie nie spojrzy..
- Hej kochanie... - nagle do mojego pokoju wszedł tata
- Cześć tato... - odpowiedziałam
- Jak się czujesz? - spytał
- Dobrze... Tato...Chcę już spać....
- Dobranoc córeczko. - pocałował mnie w czoło i wyszedł
                                                                     ***
Obudziłam się o 7:00. Śnił mi się O N. Zaśpiewaliśmy razem piosenkę. Cudowną piosenkę. TO było magiczne. Ta piosenka byłą magiczna. Chwila! Spóźnię się! Mam tylko 45 minut ! Dobra Tini, spokojnie... Szybko wstałam weszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic... Patrzę na wyświetlacz w telefonie. 7;15 .. Super... Myję zęby i robię porządek z włosami... Zdecydowałam się je wyprostować prostownicą..
Ubrałam bluzkę w kwiaty i beżową spódniczkę...
                                                                      
Cały czas myślałam o piosence... W drodze do Studio nuciłam ją sobie... Gdy dotarłam napadła na mnie Lodo i Cande.
- Tini, Tini, Tini ! - krzyczały
- Co się stało dziewczyny? - spytałam oszołomiona
- Opowiadaj! - krzyknęła Lodo
- Ale co?! - zdenerwowałam sie
- Jak było wczoraj, z Jorge?! - pyta Cande
- No... Normalnie... Poszliśmy na spacer.. Zaśpiewaliśmy " Te creo" - opowiadałam
- Pocałował cię? - dopytywała Comello
- Nie! Oszalałaś! Ja nawet nie wiem czy to można nazwać "przyjaźń" . Przytulił mnie, ale to nic nie znaczyło. - mówiłam
Dziewczyny spoglądały na siebie i na mnie pytająco. Co one sobie myślą. Ja i Jorge to zwykli koledzy z klasy. Ewentualnie przyjaciele. Nic więcej. Nagle usłyszałam piękną, znajomą mi melodię.
- Ej, dziewczyny, słyszycie tę melodię? - pytałam i szukałam źródła tej piosenki
- Pewnie ktoś ćwiczy, Martina, spokojnie - uspokajała mnie Candelaria
Melodia dobiegała z sali śpiewu. Zainteresowana podeszłam do drzwi. Nie, to nie możliwe. Usłyszałam znane mi słowa piosenki, która mi się przyśniła " Podemos ". Ale kto mógł ją znać i śpiewać.. Uchyliłam drzwi. Ku moim oczom okazał się O N. Jorge Blanco. Zauważył mnie, ale nie przestawał śpiewać. Nie mogłam w to uwierzyć. Nie mogłam się powstrzymać i dołączyłam do niego.
                                                            
- J.. ja... Skąd ty znasz tą piosenkę?- spytałam z niedowierzaniem
- Chyba skąd T Y ją znasz... - odpowiedział pytaniem na pytanie
- N...no mi się ona... śniła.... - odpowiedziałam
- Mi tak samo.. - podniósł kąciki ust, widziałam na jego twarzy uśmiech
- To... nie możliwe.. - mówiłam
- Ja sam nie mogę w to uwierzyć..... - mówił Amerykan
- Wiesz... Muszę iść.. Zaraz.... zaraz mam lekcje... Tsaa.. Lekcje... - skłamałam
- Martino, ja.. - spojrzałam na jego twarz. Czułam jak krew napływa mi do policzka. Ma takie ładne oczy. Koloru błękitnego morza, w które można zajrzeć głęboko. Nie rozumiałam jak można być tak przystojnym. Te włosy.. Ułożone w cudownym nieładzie. Usta... górna warga lekko uniesiona w górę.. Miałam ochotę go pocałować... Tak... Co ja mówię... To nie możliwe.. Nie mogłam się w nim zakochać. Jednak...
- Chciałbym wiedzieć o czym teraz myślisz, że się tak rumienisz - czułam się jeszcze bardziej czerwona. Chciałabym mu teraz powiedzieć co tak na prawdę myślę.
- Masz piękne oczy, wiesz? Martina? - Gdy wypowiedział moje imię, myślałam, że zaraz zemdleję ... Nogi miałam jak z waty... 
- Nie rozumiem, czemu nic nie mówisz.. - Spojrzał na mnie, lecz tym razem nie czekał na odpowiedź. Podszedł do mnie. Stał bardzo blisko. Niebezpiecznie blisko.
- Ta piosenka była magiczna. Przyśniła nam się. Nie czujesz, że to przeznaczenie? - mówił dalej
Podniósł mój podbródek i... Nie wiem czy on CHCIAŁ MNIE POCAŁOWAĆ? Był oraz bliżej. Mój oddech nie równo przyspieszył. Czułam to. Czułam miłość, która pomiędzy nami istniała. On zamiast mnie pocałować, przytulił mnie mocno do siebie. Poczułam jak jego serce szybciej biło. Wszystko było piękne dopóki....
- Jorge?!

_______________________________________

Bum! Rozdział 4 ! Nie pisałam, dlatego, że nikt nie komentował... I nie wiedziałam czy jest dalej sens to pisać, skoro nikt tego nie czyta. Rozdział fascynuje długością... Tsaa...Proszę was... Jeśli ktoś tu jest niech zostawi komentarz, swoją opinie, uwagę... Mnie to motywuje... Na prawdę .. Nie dawno były moje urodziny xD Doładnie 2.06 xD Następny rozdział...PRZYNAJMNIEJ 1 komentarz !!!Dla was to napisanie kilku słów, a dla mnie motywacja do dalszego pisania.

ENJOY
ZUZU


 KOMENTARZ = MOTYWACJA



piątek, 15 maja 2015

Rozdział 3 - "Zaśpiewasz mi coś?"

                                                                       Martina

                                                                     


"Dzisiaj na lekcji po raz pierwszy zaśpiewałam przed klasą..... Ale nie sama.... z JORGE BLANCO ..  Myślę, że dosyć ładnie nam poszło... On ma takie ładne oczy... Znaczy.... Sama nie wiem co piszę..."
- Proszę ! - słyszę pukanie do drzwi
- Cześć Tini... Ktoś po Ciebie przyszedł. - uśmiechnęła się Olgita
- Co!? Już?! Już siedemnasta?! - krzyknęłam
- Olga... Powiedz mu, że za 15 minut zejdę....
Boziu..... Zupełnie zapomniałam....... Zamknęłam gwałtownie pamiętnik i szybko poszłam się przebrać.
               



Przebrałam się po czym szybko zeszłam na dół.
- Em... Cześć... - przywitałam się z Jorge
- Hej Martina.. - odpowiedział bardzo łagodnie
- Idziemy? - po czym szybko dodał 
- Jasne. - uśmiechnęłam się
Wyszliśmy z domu. Byłam ciekawa co Blanco wymyślił.

                                                                     Jorge

                                                                    


- Hahahahahhaha!! Serio tak myślałaś?! - śmiałem się
- No... Bo byłeś... Jakby to powiedzieć... W "Wyższej Swerze" - mówiła Tini
- Wiesz.... Nie chcę, abyś myślała, że jestem lepszy.. To nie prawda. Jesteś śliczna i utalentowana. Nie ma lepszych i gorszych- tłumaczyłem Martinie
- Ja... J...Ja... Dziękuję - zauważyłem rumieniec na jej twarzy
- Nie dziękuj - powiedziałem
-Heh... Która to godzina? - spytała
- 19;30 - odpowiedziałem
- Już? - rzekłą zdziwiona Tini
- Owszem. - Odpowiedziałem po raz drugi
- To ja chyba muszę iść.. Zaraz będzie ciemno.. 
- Odprowadzę Cię. - powiedziałem
- Emm... Ok.. - ruszyliśmy w stronę domu Martiny... Przez dłuższy czas panowała cisza. Musiałem ją przerwać.
- Zaśpiewasz mi coś? - spytałem z uśmiechem na twarzy
- J..J...a? Nie umiem... - odpowiedziała ze strachem w oczach
- Przecież śpiewałaś na lekcji. Było cudownie - uśmiechnąłem się
- E tam... Nie prawda.. - posmutniała
- Ej... - Podniosłem jej podbródek do góry
- Nie mów tak. Śpiewasz cudownie.. - dodałem
- Dzięki... Dobrze zaśpiewam.. - uśmiechnęła się
- Słucham .. - zaczęła śpiewać " Te creo" 
                                                           

Po dłuższym czasie dołączyłem do niej... Było MAGICZNIE... Ale tylko dla mnie .. Chyba...
- Cudnie ! - krzyknąłem z zachwytu
- Bo ty ze mną śpiewałeś. - zarumieniła się
- Wiesz Tini..... Ja....... - Nie dokończyłem tylko ją przytuliłem... Nie wiem czemu, ale zrobiłem to .... Czuję, że to nie był dobry pomysł.... 

_____________________________________________________
PADAAAAAM !!! xDDD JEST ROZDZIAŁ ☺ Po dłuższym czasie, byle jaki, ale jest xD Nie wiem czy ktoś to czyta. Ale proszę was. Jeśli ktoś czyta rozdział to niech zostawia komentarz.... Będę miała chociaż pewność, że ktoś to czyta... ☺☺☺ Z góry dziękuję <3333 ILYYY :D <3 
ENJOY
Zuzu









poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Rozdział 2 - "Gdzie się tak śpieszysz?"

                                                                     Martina
                                                                                         



- Żartujesz? Tini.... JORGE?! - krzyczała moja przyjaciółka
- No tak.. Tłumaczyłam Ci - mówiłam
- Ale tak po prostu złapał Cię za rękę?! - nie odpuszczała
- Nie.. Lodo... Mówiłam Ci już.. Muszę kończyć. Cześć. - pożegnałam się i rozłączyłąm..
Nic....Nic nie poczułam. Chyba... Ale.... Muszę przestać o tym myśleć... 
-CHWILA!! Zaraz mam zajęcia !! Nie zdążę!- krzyczałam
 Biegłam szybko na zajęcia z śpiewu... Uff... Udało się
- W samą porę Martino - uśmiechnęła się nauczycielka śpiewu - Clara.
- Usiądź proszę. - dodała
Usiadłam szybko obok mojej przyjaciółki- Lodo.
- Jorge? Jak twoja piosenka? - nauczycielka spytała Jorge
- Prawie skończyłem. Jeszcze tylko poprawki. I druga zwrotka - mówił Jorge
- Zaśpiewasz?- spytała
- Potrzebuję do tego dziewczyny - rzekł
- Hmm... Martina? Może ty? - spojrzała na mnie
- J...ja...- mówiłam z niedowierzaniem
- No to wstawaj... Tu masz tekst.. - Clara podała mi słowa piosenki
- Gotowa? - uśmiechnął się Jorge
- T...Tak... - odpowiedziałam.
Kiedy Jorge zaczął śpiewać dołączyłam do niego.. To było magiczne. Nigdy tak się nie czułam
                                      
- Genialnie! - chwaliła nas nauczycielka
- Dziękujemy - odpowiedział Jorge
Uśmiechnęłam się tylko do Jorge i w tym momencie zadzwonił dzwonek.. Wybiegłam z sali tak szybko, że się przewróciłam. Lecz jakże inaczej złapał mnie ON.
- Gdzie się tak śpieszysz ? - spytał i się uśmiechnał
- Nigdzie.. Po prostu.... - nie wiedziałam co powiedzieć
- Chodź. Pomogę ci wstać. - uśmiechnął się
- Ja już pójdę.... - powiedziałam
Szybko uciekłam.... Co za dzień

                                                                           Jorge


                                                                                      
Poczułem coś... Ona na pewno nie. Jest nieśmiała... Muszę coś zrobić.. Jest dla mnie ważna....
- Tini może spotkamy się dziś w kawiarni? Musimy porozmawiać - powiedziałem
- Dobra.... - rzekła
- Będę po Ciebie około 17;00 - mówiłem
- J..jasne... No to idę... Cześć.... - uciekła
Zaplanuję coś niezwykłego... Musi się udać
____________________________________________
Hola ! No tak jest rozdział :') BYLE JAKI ALE JEST xD Pod ostatnim nie było kom... Nie wiem czy ktoś to czytał... Jak zostawiacie komy w tedy wiem, że ktos to czyta. TO nic nie kosztuje xDD 
Nastęny rozdział niedługo xDD 
ENJOY Zuzu