wtorek, 23 czerwca 2015

Rozdział 4 - "Słyszycie tę melodię?"

                                                                          Martina

                                                                                      

  Gdy wróciłam do domu nie mogłam zapomnieć o tym co zrobił Jorge.... W głowie mam tysiąc pytań... Czemu? Po co? Dlaczego? Z jakiego powodu? Mnóstwo pytań, zero odpowiedzi.. Mam mętlik w głowie. Cały czas pośród tych wszystkich pytań interesuje mnie tylko jedno.... Co on tak na prawdę o mnie myśli... STOP! Martina! On jest tym z "Wyższych sfer", nigdy nawet na Ciebie nie spojrzy..
- Hej kochanie... - nagle do mojego pokoju wszedł tata
- Cześć tato... - odpowiedziałam
- Jak się czujesz? - spytał
- Dobrze... Tato...Chcę już spać....
- Dobranoc córeczko. - pocałował mnie w czoło i wyszedł
                                                                     ***
Obudziłam się o 7:00. Śnił mi się O N. Zaśpiewaliśmy razem piosenkę. Cudowną piosenkę. TO było magiczne. Ta piosenka byłą magiczna. Chwila! Spóźnię się! Mam tylko 45 minut ! Dobra Tini, spokojnie... Szybko wstałam weszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic... Patrzę na wyświetlacz w telefonie. 7;15 .. Super... Myję zęby i robię porządek z włosami... Zdecydowałam się je wyprostować prostownicą..
Ubrałam bluzkę w kwiaty i beżową spódniczkę...
                                                                      
Cały czas myślałam o piosence... W drodze do Studio nuciłam ją sobie... Gdy dotarłam napadła na mnie Lodo i Cande.
- Tini, Tini, Tini ! - krzyczały
- Co się stało dziewczyny? - spytałam oszołomiona
- Opowiadaj! - krzyknęła Lodo
- Ale co?! - zdenerwowałam sie
- Jak było wczoraj, z Jorge?! - pyta Cande
- No... Normalnie... Poszliśmy na spacer.. Zaśpiewaliśmy " Te creo" - opowiadałam
- Pocałował cię? - dopytywała Comello
- Nie! Oszalałaś! Ja nawet nie wiem czy to można nazwać "przyjaźń" . Przytulił mnie, ale to nic nie znaczyło. - mówiłam
Dziewczyny spoglądały na siebie i na mnie pytająco. Co one sobie myślą. Ja i Jorge to zwykli koledzy z klasy. Ewentualnie przyjaciele. Nic więcej. Nagle usłyszałam piękną, znajomą mi melodię.
- Ej, dziewczyny, słyszycie tę melodię? - pytałam i szukałam źródła tej piosenki
- Pewnie ktoś ćwiczy, Martina, spokojnie - uspokajała mnie Candelaria
Melodia dobiegała z sali śpiewu. Zainteresowana podeszłam do drzwi. Nie, to nie możliwe. Usłyszałam znane mi słowa piosenki, która mi się przyśniła " Podemos ". Ale kto mógł ją znać i śpiewać.. Uchyliłam drzwi. Ku moim oczom okazał się O N. Jorge Blanco. Zauważył mnie, ale nie przestawał śpiewać. Nie mogłam w to uwierzyć. Nie mogłam się powstrzymać i dołączyłam do niego.
                                                            
- J.. ja... Skąd ty znasz tą piosenkę?- spytałam z niedowierzaniem
- Chyba skąd T Y ją znasz... - odpowiedział pytaniem na pytanie
- N...no mi się ona... śniła.... - odpowiedziałam
- Mi tak samo.. - podniósł kąciki ust, widziałam na jego twarzy uśmiech
- To... nie możliwe.. - mówiłam
- Ja sam nie mogę w to uwierzyć..... - mówił Amerykan
- Wiesz... Muszę iść.. Zaraz.... zaraz mam lekcje... Tsaa.. Lekcje... - skłamałam
- Martino, ja.. - spojrzałam na jego twarz. Czułam jak krew napływa mi do policzka. Ma takie ładne oczy. Koloru błękitnego morza, w które można zajrzeć głęboko. Nie rozumiałam jak można być tak przystojnym. Te włosy.. Ułożone w cudownym nieładzie. Usta... górna warga lekko uniesiona w górę.. Miałam ochotę go pocałować... Tak... Co ja mówię... To nie możliwe.. Nie mogłam się w nim zakochać. Jednak...
- Chciałbym wiedzieć o czym teraz myślisz, że się tak rumienisz - czułam się jeszcze bardziej czerwona. Chciałabym mu teraz powiedzieć co tak na prawdę myślę.
- Masz piękne oczy, wiesz? Martina? - Gdy wypowiedział moje imię, myślałam, że zaraz zemdleję ... Nogi miałam jak z waty... 
- Nie rozumiem, czemu nic nie mówisz.. - Spojrzał na mnie, lecz tym razem nie czekał na odpowiedź. Podszedł do mnie. Stał bardzo blisko. Niebezpiecznie blisko.
- Ta piosenka była magiczna. Przyśniła nam się. Nie czujesz, że to przeznaczenie? - mówił dalej
Podniósł mój podbródek i... Nie wiem czy on CHCIAŁ MNIE POCAŁOWAĆ? Był oraz bliżej. Mój oddech nie równo przyspieszył. Czułam to. Czułam miłość, która pomiędzy nami istniała. On zamiast mnie pocałować, przytulił mnie mocno do siebie. Poczułam jak jego serce szybciej biło. Wszystko było piękne dopóki....
- Jorge?!

_______________________________________

Bum! Rozdział 4 ! Nie pisałam, dlatego, że nikt nie komentował... I nie wiedziałam czy jest dalej sens to pisać, skoro nikt tego nie czyta. Rozdział fascynuje długością... Tsaa...Proszę was... Jeśli ktoś tu jest niech zostawi komentarz, swoją opinie, uwagę... Mnie to motywuje... Na prawdę .. Nie dawno były moje urodziny xD Doładnie 2.06 xD Następny rozdział...PRZYNAJMNIEJ 1 komentarz !!!Dla was to napisanie kilku słów, a dla mnie motywacja do dalszego pisania.

ENJOY
ZUZU


 KOMENTARZ = MOTYWACJA



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz